Z WŁASNEJ UPRAWY

Ziemniaki mają i własnego pólka, choć bywało, w najgorszych latach wielkiej zarazy, że gniły w dole i rozłaziły się w palcach. Na ogół starcza ich z biedą od jesieni do jesieni, chleba też, bo co się tyczy zboża, Nieminen ma umowę z dworem, nale­żność odtrącają mu z zasług, ma to też trochę taniej wypadać, niż gdyby je kupował gdzie indziej, śledzie też mają – Nieminen ma z\wczaj sam je kupować, bo śledzi nie może kupować ktoś, kto się na tym zupełnie nie zna. Takiemu przekupień nakładzie wyschłych jak drzazga, co to bardziej kawałek drewna przypominają niż rybę. I najchętniej zapomni dać tłustego, słonego sosu, a sos jest najwa­żniejszy. Pożywny i dobry, ryba się w nim lepiej przechowuje i ba­rdziej syci. «Jak sosu pod dostatkiem, to i bez ryby się obejdzie-, mówi stare przysłowie, i prawdę mówi.

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej:

Witam Cię serdecznie, mam na imię Maksymilian i serdecznie zapraszam Cię do lektury moich wpisów 🙂 Mam nadzieję, że będziesz się świetnie bawił czytając moją twórczość!
© Wszelkie prawa zastrzeżone