Kategoria: Kuchnie krajów nadbałtyckich

OSIĄGNIĘTY POZIOM

Drwi mąż uczony z tych bajań, nie wierzy w nie, ale czy inni także . skłonni byli do takiego chwalebnego krytycyzmu? Wsłuchajmy się ‚ we współczesne „mity i legendy”, mówiące o łatwym życiu za Bał­tykiem. Jak chętnie przyjmowane są opowieści o ludziach, którym to – jak głoszą bajarze – smakowite gołąbki same wpadają do gąb, jaśniejących dostatkiem i tłustością. Kraje Europy bałtyckiej osiągnęły swój obecny poziom, startując z różnych pozycji. Inną przebyły drogę historyczną, gospodarowa­ły w odmiennych warunkach środowiskowych, które – rozpatrywa­ne! z punktu widzenia potrzeb rolnictwa – stwarzały szanse najin­tensywniejszego spodarowania południowym obszarom po­szczególnych krajów po tej i tamtej stronie Bałtyku.

Witam Cię serdecznie, mam na imię Maksymilian i serdecznie zapraszam Cię do lektury moich wpisów 🙂 Mam nadzieję, że będziesz się świetnie bawił czytając moją twórczość!

W PAŃSTWACH SKANDYNAWSKICH

W państwach skandynawskich uprzywilejowane przez naturę były więc rejony nadbałtyckie, o łagodniejszym klimacie i dłuższym okresie wege­tacji roślin; z podobnych względów państwa leżące na południo­wym wybrzeżu tego morza korzystniejsze do zagospodarowania tereny znajdowały w głębi swych terytoriów. Z tego też względu, tam, gdzie w książce mówi się o kuchni polskiej, rosyjskiej, niemie­ckiej i litewskiej, oznacza to jedynie północne, regionalne specjal­ności tych kuchni, bynajmniej nie charakterystyczne dla całego ob­szaru Polski, Rosyjskiej lub Litewskiej SRR czy też obu państw niemieckich. W przypadku państw skandynawskich południe wy­wiera na życie każdego kraju wpływ tak silny, że podobne rozgrani­czenie nie miałoby większego sensu, toteż przedstawione tu „wi­zytówki kulinarne” można traktować jako istotnie reprezentatywne dla poszczególnych kuchni narodowych.

Witam Cię serdecznie, mam na imię Maksymilian i serdecznie zapraszam Cię do lektury moich wpisów 🙂 Mam nadzieję, że będziesz się świetnie bawił czytając moją twórczość!

OKNO NA ŚWIAT

Przywykło się mówić, że morze stanowi dla krajów nad nim położo­nych „okno na świat”, które ułatwia wzajemne kontakty, wymianę dóbr materialnych i duchowych, przepływ informacji. Przy takich okazjach formułuje się niekiedy obawy, że takie szerokie otwarcie na świat sprzyjać może niepożądanemu ujednoliceniu kultur. Te­mat, którym uwagę Czytelników pozwalam sobie zaprzątać, nie dostarcza argumentów na poparcie takiej tezy. Przeciwnie: od­nieść można wrażenie, że świadomość niejednolitości świata, od­mienności obyczajów różnych jego ludów, sprzyjała tendencjom, aby własnemu życiu nadać kształt odrębny, którego swojskie for­my, zharmonizowane z naturą, wyznaczałyby nieomylnie to jedy­ne, dziedziczone po ojcach, miejsce na ziemi.

Witam Cię serdecznie, mam na imię Maksymilian i serdecznie zapraszam Cię do lektury moich wpisów 🙂 Mam nadzieję, że będziesz się świetnie bawił czytając moją twórczość!

PIERWSZE WZMIANKI

Pierwsze utrwalone na piśmie, polskie wzmianki na ten temat po- chodząz wieku XVII, ściślej -z roku 1658, kiedy to -jak napisał ich autor Imć Pan Jan Chryzostom Pasek – „poszliśmy do Danijej na sukurs królowi duńskiemu”. Czytamy więc w sławnym dziele, że: „Wiwenda ich ucieszna bardzo, bo rzadko co ciepłego jedzą, ale na cały tydzień różne potrawy w kupie uwarzywszy, tak na zimno tegopo kęsu zażywają, a często, nawet kiedy młócą – bo tak tam białogłowa młóqi cepami jako i chłop- ledwie nie za kożdym snopa omłóceniem to posiędą na słomie i wziąwszy chleba i masła, które zawsze z jaszczem stoi, to smarują i jedzą, to znowu wstaną i ro­bią; i tak to często czynią, a po kąsku.

Witam Cię serdecznie, mam na imię Maksymilian i serdecznie zapraszam Cię do lektury moich wpisów 🙂 Mam nadzieję, że będziesz się świetnie bawił czytając moją twórczość!

KUCHNIA DUŃSKA

Wołu, wieprza, albo barana kiedy zabiją, to najmniejszej krople krwie nie zepsują, ale ją wyto­czą w naczynie; namięszawszy w to krup jęczmiennych albo tatar- czanych to tym kiszki owego bydlęcia nadzieją i razem w kotie uwarzą, i osnują to wieńcem na wielkiej misie koło głowy owegoż ‚ bydlęcia te kiszki, i tak to na stole stawiają przy kożdym obiedzie, i jedzą za wielki specjał. Etiam i w domach szlacheckich tak czy­nią; i mnie częstowano tym do uprzykrzenia, ażem powiedział, że się Polakom tego jeść nie godzi, boby nam psi nieprzyjaciółmi byli, gdyż to ich potrawa”.

Witam Cię serdecznie, mam na imię Maksymilian i serdecznie zapraszam Cię do lektury moich wpisów 🙂 Mam nadzieję, że będziesz się świetnie bawił czytając moją twórczość!